Od kilku lat miałem w sercu pragnienie wspólnoty. Potrafiłem dokładnie określić w jakiej wspólnocie chce być i prosiłem o nią Boga w modlitwach. Chciałem należeć do wspólnoty charyzmatycznej, prowadzonej przez Ducha Świętego, żywej, organizującej wieczory uwielbienia. W grudniu 2019 podczas wizyty księdza po kolędzie zostałem zapytany czy chciałbym należeć do jakiejś wspólnoty. Odpowiedziałem, że owszem chciałbym, ale to niemożliwe bo już sprawdzałem w Internecie i nie znalazłem tego czego szukam. Kiedy wytłumaczyłem mu o jaką wspólnotę mi chodzi, ksiądz odpowiedział, że jest jedna, która nazywa się Arka Przymierza i powinienem ją sprawdzić. Zapamiętałem tę nazwę. Po kilku tygodniach wybrałem się pierwszy raz na wtorkowe spotkanie wspólnotowe. To było to. Zacząłem uczęszczać na spotkania regularnie. Wielbienie, konferencje, dzielenie słowem – wiedziałem, że chce w tym uczestniczyć i chce iść z tymi ludźmi w jednym kierunku. Bycie we wspólnocie pomaga mi rozwijać się duchowo, pomaga mi stawać się lepszym człowiekiem i zbliżać się do Boga. Bycie wśród osób kochających Boga, zaangażowanych i dobrych, działa na mnie inspirująco, sprawia, że również staram się być doby, że chce utrzymywać poziom mojej wiary na wysokim poziomie. Podczas dzielenia słowem dużo uczę się od pozostałych osób bo zwracają uwagę na aspekty przeczytanego tekstu, których sam wcześniej nie zauważałem. Dowiadując się więcej o Słowie, dowiaduję się więcej o Bogu. Dzielenie słowem działa w dwie strony – raz jestem uczniem a raz nauczycielem, a więc możemy budować siebie nawzajem. Bycie we wspólnocie daje więcej śmiałość w działaniu, w realizowaniu dzieł Bożych. To czego nie byłbym w stanie zrealizować sam, możemy realizować wspólnie bo jako grupa osób zmierzająca w tym samym kierunku mamy większą siłę, niż jednostki. Działając wspólnie możemy się wspierać. Wielbiąc Pana wspólnie, łączymy nasze małe pojedyncze wielbienia w jedną wielką chwalącą Boga modlitwę.